<title_newspaper=”Trybuna Ludu”> 
<title_article=”Pan Bidaut chce ryzykować...”> 
<author_1=”Zofia Artymowska”>
<author_2=””> 
<language=”pl”> 
<style=”press”>
<year="1954">
<month="2">
<date=”1954-02-08”>
<period=”d”>
<status=”1_obieg”>
<support=”paper”>
Ponad tydzień trwa dyskusja nad sprawą Niemiec, tzn. nad drugim punktem porządku dziennego. Minister Mołotow proponował kolejno: projekt traktatu pokojowego; zwołanie konferencji państw europejskich dla zawarcia tego traktatu; zaproszenie przedstawicieli obu części Niemiec na obrady; referendum ogólnoniemieckie w sprawie: „armia europejska” czy traktat pokojowy; utworzenie prowizorycznego rządu ogólnoniemieckiego i wycofanie wojsk okupacyjnych z Niemiec jeszcze przed wyborami; wreszcie na piątkowym posiedzeniu zaproponował wyznaczenie dla tego rzędu ścisłego terminu, przygotowania traktatu pokojowego.
Na wszystkie te rzeczowe i uzasadnione propozycje padła odpowiedź „nie”. Angielski minister wymawiał to „nie” z dyplomatyczną grzecznością, francuski — niemal z wersalską galanterią, a amerykański — na swój znany sposób. Jako
pretekst niezmiennie figurują tzw. „wolne wybory”, stanowiące punkt pierwszy i główny przedłożonego jeszcze w ubiegłym tygodniu planu Edena. — Słowo „wolne” dobrze brzmi — powiedział jeden z korespondentów reakcyjnej prasy francuskiej, zwolennik wolności „wyższego typu”, którą w skrócie można by nazwać wolnością dla katów. — Prowadziliśmy — argumentowałam — razem ciężką wojnę przeciw niemieckiemu faszyzmowi. My wszyscy, Francja, Polska, Związek Radziecki. Pamięta pan chyba jeszcze Oradour i Oświęcim? Jeśli dziś w Niemczech zachodnich istnieją organizacje neohitlerowskie, które nie kryją się nawet ze swym zamiarem powtórzenia tamtych „eksperymentów” to postawienie ich na równi z ich ofiarami i danie im tej samej swobody, nie ma z prawdziwą wolnością nic wspólnego.
Usiłował szukać argument „prawniczych”. Odpowiedziałam:— Czy istnieje kodeks karny, który pozwala na popełnienie zbrodni, czy też choćby na nawoływanie czy namawianie do zbrodni? O ile mi wiadomo takiego kodeksu nie ma w żadnym szanującym się kraju. A czy kodeks karny może ktoś uważać za ograniczenie wolności obywatela?
</support> 
</status> 
</period> 
</date> 
</month> 
</year> 
</style> 
</language> 
</author_2> 
</author_1> 
</title_article> 
</title_newspaper>
